
Procesor - mały krzemowy kwadracik, otoczony milionami tranzystorów o pojemności zależnej od kaprysu producenta. Mający swoje zastosowanie w
najrozmaitszych wynalazkach techniki. Na ogół są to komputery i wszelkiej maści konsole do gier. Jego wielkość w jakąkolwiek moc zaopatrzona, jest zupełnie nieadekwatna do wielkości mocy z jaką pochłania on czas jednostki z nim obcującej. Ostatnio padłem tego ofiarą. I przez kilka kolejnych dni nic nie zapowiada, abym się z tej
cybernetycznej czeluści wyrwał. A to wszystko za sprawą mojej ulubionej gry, w którą po kilku latach zapragnąłem zagrać ponownie. Tak więc do czasu jej ukończenia jestem poza zasięgiem wszelkich
intelektualnych doznań, inspiracji, twórczych koncepcji. Włączając w to zdolność kreatywnego myślenia i głębszego angażowania się w cokolwiek. Na chwilę obecną mój umysł operuje tylko prostymi poleceniami jakimi są: skakanie, bieganie, kucanie, schylanie się, podnoszenie różnych rzeczy, strzelanie oraz dążenie do celu, będącego wyznacznikiem powodzenia misji.
Zdjęcie - ok, zajęcie - ???. Jako nałogowy gracz (innych gier) ostrzegam, przestrzegam i wystrzegam (się)
OdpowiedzUsuńPozdrowionka:)
wróć jak już sobie postrzelasz :-)
OdpowiedzUsuń....nie strać kontroli .....tak łatwo się zagubić....
OdpowiedzUsuńHehe, jakbym widziała :-) W końcu mam dwoje nastolatków :-). A zdradź, jaka to gra?
OdpowiedzUsuń..może to jest 'ciemna strona' ale jeśli sprawia radość to chyba nic złego? nieco gorzej jeśli wkręca i uzależnia..
OdpowiedzUsuńpozdrawiam słonecznie..
Wygladasz na robota :). A roboty wykonują tylko przewidziane oprogramowaniem czynności... Uciekają stamtąd!
OdpowiedzUsuńrozumiem...grasz w Mario...:))))))
OdpowiedzUsuńMam rzuty "diablo-we" raz na jakiś czas.
OdpowiedzUsuńtaa... ciemna strona nocy :)
Już jestem z powrotem. Misja zakończona pełnym sukcesem. Szare komórki znowu zaczynają funkcjonować w trybie przestrzennym wielowarstwowym.
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie (tylko bez zbędnego śmiechu) grałem w "Return To Castle Wolfenstein - Operation Resurrection".
No to gratuluję sukcesu! A gdzieżbym tam się śmiała - wprawdzie w gry nie grywam, ale wyznaję pogląd, że każdemu od czasu do czasu dobrze robi głupia rozrywka :-)
OdpowiedzUsuń