niedziela, 31 października 2010

Ta deszczowa niedziela...



KSU - Deszcz

Na zewnątrz rozpływające się na szybach strugi deszczu wyglądają jak zrozpaczone wodospady próbujące usilnie wedrzeć się do środka pokoju. Każda kropla wybija inny rytm, inny dźwięk. Wmieszane w ogólny jazgot ulicy powodują nieuzasadniony smutek, samotność oraz poczucie senności. Zamykam swoje oczy oddając się dobrowolnie pod władanie tej drążącej niepokojem umysł czynności.

piątek, 29 października 2010

Pozytywnie, wręcz na wariackich papierach ...

... na piątkowe popołudnie.

The Pogues - Smell of petroleum

środa, 27 października 2010

Miara utęsknienia

Zimnym oddechem
wypełniam przegniłe spoiny
między ziemią a niebem -
miejscem mojego
uwieczniania teraźniejszości.

Kciukiem lewej ręki
przytrzymuję kurczowo
wizję jeszcze ciepłych resztek -
zbieranych z matczynego stołu
po skończonym posiłku.

Nie na próżno zwodzę wzrokiem
wskazówki zegarów -
odległości doznań
mierzonych naprędce
są takie kruche.

wtorek, 26 października 2010

***

jesienna aura
hula pierwszy przymrozek
szczypiąc za uszy

poniedziałek, 25 października 2010

Lapida 36

Sama myśl o tym, ile w naszych głowach gnieździ się haseł, kodów, pinów napawa mnie przerażeniem i lękiem. Czy aż do tego stopnia stanowimy podmiot własnego ubezwłasnowolnienia? Wraz z rozwojem techniki jesteśmy wręcz zobowiązani do noszenia w sobie ogromu matematycznego śmietnika. Złudna wizja mająca na celu zapewnienie nam zewnętrznego bezpieczeństwa. Nie zawsze jednak skutecznego. Kiedyś podstawowym źródłem był klucz od mieszkania, książeczka PKO oraz stos dokumentów trzymanych w państwowych archiwach lub domowym zaciszu. Dzisiaj jest to istna cyfrowa twierdza.

piątek, 22 października 2010

Coś na obolały ząb do piątkowego piwa

video
"Sąsiad" z repertuaru projektu Hi-Fi :)

środa, 20 października 2010

***

w zaciszu pokoju
z dala od rażącego w oczy
światła dnia
we własnym barłogu
do ostatka umiłowanego
z pochyloną głową
kontempluję etymologię słowa

- upadek

poniedziałek, 18 października 2010

Mrowienie wewnętrzne


Puste miejsca, niegdyś tak tętniące życiem i obecnością istot rozumnych. Teraz jak porzucone obiekty kultu, stają się ofiarami powolnej erozji zapomnienia. Rdza przeszłych doznań wdziera się w zakamarki przyszłych dociekań. Czyniąc podświadomą obawę jutra, zamęt działania, niepewność w zdolności planowania i zarządzania obiektami namacalnymi jak i irracjonalnymi pojęciami idei wprost ze świata marzeń i sennych abstrakcji.
Myśl o tym, że nieuchwytnym sprawcą stojącym za zagadnieniem wszelkiej "wszelakości" jest "relatywizm" i jego nieugięty towarzysz "względność", sprawia iż sucha łza zwątpienia iskrzy się w zdezorientowanych oczach.

niedziela, 17 października 2010

czwartek, 14 października 2010

Majaki

ze słów wyrwanych z kontekstu
buduję obraz własnej podejrzliwości
wobec siebie samego
wobec ciebie
wobec wszystkich

niedziela, 10 października 2010

***

wczoraj
spotkałem starego znajomego
szara ulica
odgłos kroków
po przeciwnych stronach bycia
twarz przeszyta grymasem szybkiego cześć
chwilowy uśmiech i garść wspomnień
wyrzuconych na śmietnik

życie jest pełne rozbieżności

Another Tune for the Wounded by Foundation Hope on Grooveshark

piątek, 8 października 2010

***

***
tęsknota serca
głos matki w słuchawce
skraca odległość


***

tęsknota serca
ogół rozmów z ojcem
przynosi ulgę


Rodzicom

poniedziałek, 4 października 2010

Moja piękna złota jesień

Mam dzisiaj samopoczucie rozmiękłego herbatnika, zapijanego zimną, dwudniową, zwietrzałą kawą.
Wszystko za sprawą tego pieprzonego deszczu, bezustannie siąpiącego już od przeszło czterech dni. Nie, żeby mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Dodaje otuchy dla mojej rezygnacji oraz doładowuje akumulatory podtrzymujące przy życiu "pozytywną" wizję świata. He, he, he ... . Trochę ironii zmieszanej z gorzką wydzieliną doznawania, spluniętą prosto w mokry pysk codzienności - dobrze mi robi! Poza tym nic nowego. Próbuję chwytać otwartą dłonią ten wiecznie uciekający między palcami czas. Jednocześnie wg. cioranowskiej wizji; odklejać go od istnienia, zrozumieć niezrozumiałe itp. drobnostki. Do tego wszystkiego przeplatam "Fajdrosa" Platona ze słodkim brzmieniem AC/DC. Tak na szybcika, bez głębszych analogii.

sobota, 2 października 2010

piątek, 1 października 2010

Ulica

Za oknem
pomiędzy strzępami
starej firany,
świat widziany
od strony Dorset Road
ulega zmianie,
tylko dzięki
niepohamowanym kaprysom
czterech pór roku.
Reszta tkwi niewzruszona,
wkomponowana
w majestat nadgniłej podwaliny.