wtorek, 14 sierpnia 2018

Letarg

ja za oknem
nie widzę nikogo
w rowie spopielone cząstki
chłodnych pór roku
na zdziczałych jabłoniach
chwiejny taniec jabłek
pod egidą wiatru
parapet kurzem pokryty
obnaża odciski moich
startych łokci

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

wtorek, 31 lipca 2018

Walory "Demokracji"

Kiedy ktoś twierdzi, że najlepszym gwarantem dobrostanu obywateli jest demokratyczna większość, myślę natychmiast o dobrostanie, który mniejszości Tutsi zgotowała większość Hutu....



Fragment artykułu pana Marcina Matczaka profesora nadzwyczajnego, doktora habilitowanego nauk prawnych z Wydziału Prawa i Administracji UW.
Gazeta Wyborcza 21-22 lipca 2018 rok.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Lapida 62

Lewak - na fali teraźniejszej władzy odświeżony slogan słowny. Skrywający w sobie etymologię takich pojęć jak homoseksualista, pedofil, imigrant, liberał, komunista, żyd, unijny pachołek, człowiek otwarcie myślący...itp. Taśmowo używany przez wygłodniałe zdrady i spisków hordy populistów, których idea Boga - Honoru - (i) Ojczyzny nie opuszcza nawet podczas głębokiego snu wywołanego pijackim amokiem.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Człowiek z Ełku

Pojawił się nagle w restauracji. Stał przy stoliku z torbami i pękiem kluczy zwisającymi z szyi. Powiedział, że przyjechał z Ełku. Był kiedyś w Ameryce i Kanadzie. Teraz zmierza na Białoruś. Ale tak naprawdę to chce odbudować pewne więzi rodzinne, które zostały zniszczone na przestrzeni mijającego czasu. Spytał czy mógłby dostać jakąś zupę. Potem z lekką nieśmiałością zapytał o drugie danie. Coś z mięsem. W swoim zmęczeniu patrzyłem na jego lekko zdeformowaną twarz. Jego prawe oko nie było w pełni sprawne. Pokryte bielmem. Przypominał człowieka po udarze, ale potrafił wysłowić się w sposób bardzo łagodny i poprawny. Nie było czuć od niego woni alkoholu, choć wyglądał na człowieka zagubionego. Kupiłem mu obiad. Taki nasz pracowniczy za pięć złotych. Usadowiłem go przy stole i przyniosłem zupę oraz drugie danie z mięsem, którego tak bardzo był złakniony i szklankę wody. Co jakiś czas popatrywałem na niego z między stolików, gdzie inni goście raczyli się wykwintnymi daniami. Jadł powoli z namaszczeniem. Okazywał przy tym szacunek dla każdej łyżki zupy, każdego kęsa mięsa, ogórków i ziemniaków. Zupełnie jak niegdyś ludzie pogrążeni w złych czasach, gdzie każdy kawałek żywności objęty był czcią. Zjadł wszystko, starannie odkładając puste naczynia na skraj stołu. Na koniec powiedział mi jeszcze, że odstawił leki i własnymi siłami stara się podnieść z ciężkiej depresji. Wierzy też że to energia słoneczna jaką daje lato uzdrowi go i nada na nowo sił witalnych. Na pożegnanie podał mi rękę i dziękując opuścił salę udając się w mrok pokrytej snem Białowieży.

czwartek, 21 czerwca 2018

***

umierać
to znaczy zostawić porządek po sobie
starannie usunąć kurz z ciemnych zakamarków duszy
równo poukładać rzeczy w szufladach myśli i słów
zapiąć ostatni guzik koszuli pod szyją
i nie dławiąc się oddechem
z niepewnością zamknąć oczy