niedziela, 25 września 2016

Ta Noc

ta noc
jest ostatnią nocą
w moim życiu
te gwiazdy
ten szum wiatru
ułożenie chmur na niebie
ujadanie psów
i ryk jeleni w oddali
szmer kornika w drewutni
równo ułożone polana drzew
to już nie powróci
kolejnego dnia...

wtorek, 20 września 2016

Wczesnojesienny wkurw...

Ostatnio wszystko mnie wkurwia. Ludzie, wykonywana praca, sytuacje w których się obracam. Codzienna rzeczywistość w której muszę chcąc, czy nie chcąc brać udział. Wytchnieniem jest tylko pobyt w domu. Stado kotów czyniących chaos wewnętrzny, zgraja psów rządzących na zewnątrz. I to wycie jeleni dobiegające znad mrokiem nocy pokrytej Puszczy...

wtorek, 30 sierpnia 2016

Gdy z wolna podnoszą się mgły

Sierpień dobiega już końca. I nie ukrywam radości z tego powodu. Nigdy bowiem nie przepadałem za tym miesiącem. Zresztą jak za całym latem. Tę porę roku zawsze uważałem za nudną, jednolitą masę sparzoną słońcem, statyczną zielenią i wypełnioną mrowiem upierdliwych turystów. Dobrze więc poczuć ponownie w nozdrzach narastający chłód wieczorów. Obserwować z wolna nadchodzącą szarość i podziwiać wyblakły majestat roztaczających się krajobrazów. Jednym słowem - Jesień. Czas tysiąca kolorów, melancholii, mżawki, obumierania pejzaży, unoszących się mgieł i pary ulatującej z ust przy każdym głębokim oddechu.
Wyczekuję z niecierpliwością jej pełni. Zwłaszcza października. Miesiąca w którym będę mógł odlecieć w zapomnienie pobytem w Lublinie oraz topić wzrok i umysł w najnowszej książce Stasiuka "Osiołkiem". Nadchodzi piękny czas...

niedziela, 28 sierpnia 2016

***

Śmierć
jak przeszłość
przeżytych chwil
Śmierć
jak z rany cieknąca krew
Śmierć
jak rak toczący ciało
Śmierć
jak każdy mijający dzień
Śmierć
jak przystań chłodząca
bicie serca...

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Poemat z pustki wyjętych Ideałów

o jakże rzygać mi się chce
na porządek świata
który przebiega
jak w ścieku
odorem bijącym
i na te mordy
roześmiane
ociekające smrodem
wewnętrznym
z kolorowych czasopism
i na wiadomości
gównem sycących
nas kolejnymi
wybuchami bomb
i "poległymi" bohaterami
krzywej historii
dratwą naciąganych
do strony prawej
i na pomniki
i na ołtarze
płonące tęcze
i na falangi
obwisłych penisów
mających rację
i siłę wody święconej
i na ten motłoch
w galeriach handlowych
i na piłkarskich stadionach
i ten przy cmentarzach 
i wiecach państwowych
pogwizdujący
na nutę swoich bąków
z dupy ulatujących
i na wszystko co tłumi
człowieka -
istotę o jednym
tylko życiu