Świat przy zamkniętych oczach, wydaję się być bardziej spokojny, opanowany. Pozbawiony tej zwierzęcej drapieżności i nieustającego natręctwa. Dodając jeszcze pobyt w zupełnie wyludnionym miejscu, z dala od cywilizacyjnego zgiełku. Sprawia, iż można poczuć się przez te parę nieskrępowanych niczym chwil, zupełnie wyjątkowo wyobcowanym. Cóż za niewysłowiona rozkosz dla umęczonego umysłu. Rajski moment dla sfrustrowanych i zagubionych marzycieli. Jest tak błogo, iż myśli o powrocie do rzeczywistości wydają się być tak odległe, jak nigdy nie poznane przez nas galaktyki. Szkoda tylko, że prędzej czy później bezlitosny czas, zmusi nas do otwarcia oczu i ponownego wtopienia się w moloch codziennych czynności i obowiązków.

(Już w domu; na trzeźwo i na spokojnie :) )
niestety wszystko co dobre..
OdpowiedzUsuńFajnie stworzyć garść wspomnień, gdzie po latach okażą się odkrywcze :)
Chciałabym mieszkać w domu z oknami na sad...
Nie chwaląc się, już za kilka lat może nie na sad, ale na puszczę (białowieską).
OdpowiedzUsuńKAŻDY METR LASU jest dla mnie (dla nas) schronieniem:)
OdpowiedzUsuń..a ja mieszkam w lesie....no prawie...sto metrów od mojego domu jest las....duży i stary...pamiętający romanse Wazów z Radziwiłłami......a ja ,żeby uciec od siebie......wyciszyć się....jadę do centrum Krakowa....w tłum .....głośny...kolorowy...nie bardzo pięknie pachnący....i szeroko otwartymi oczami chłonę ten chaos.....a moją duszę ogarnia spokój ....:)....człowiek to dziwne zwierzę jest...nigdy mu nie wystarcza to co ma....zawsze szuka..............chyba dobrze??.....
OdpowiedzUsuńZamarzyła mi się cisza i spokój.
OdpowiedzUsuńEch.
Najlepiej na plaży prawie pustej.
Rarytas :)