Mija kolejny rok, z kolejnymi świętami z dala od domu. W Anglii jak co roku atmosferę świąteczną można poczuć kilka dni tuż po naszych Zaduszkach (tutaj jest to Halloween). Wiadomo co kraj to obyczaj. Najpierw obok szału wyprzedaży, zaczynają rzucać się w oczy barwne dekoracje, zawieszane na ścianach domów, w ogródkach oraz okolicznych latarniach.


Sami Anglicy nie przywiązują zbytniej wagi do dnia, w którym w Polsce jest wigilia. Tutaj jest on traktowany jako kolejny normalny dzień tygodnia. Natomiast ( tak jak być powinno, z racji na znaczenie Świąt) bardzo istotny jest pierwszy dzień Świąt, Boże Narodzenie a wraz z nim Christmas Dinner (obiad świąteczny). Różnice kulturowe oraz tradycyjne widać szczególnie jeżeli chodzi o kulinaria. Tu zamiast ryb i barszczu z uszkami, królują dania z indyka podawane nierozłącznie z cranberry sauce (sos żurawinowy). Ze słodkości zaś legendarne mince pies (ciasteczka z nadzieniem słodkiej mieszanki suszonych owoców) oraz rzecz najważniejsza w całym

świątecznym splendorze Xmas Pudding and Brandy Souce ( jest to mniej więcej zmiksowana masa rodzynek, suszonych owoców, orzechów ziemnych, wielu przypraw, wanilii, cynamonu, białego i brązowego cukru oraz alkoholu. Najpopularniejszymi są dark rum, armaniak lub brandy. Szykowany przeważnie pięć miesięcy przed świętami, owijany w gazę i zostawiany na ten czas w chłodnym miejscu w celu załapania właściwego smaku i aromatu. Bardzo słodki, więc zazwyczaj mam dosyć po jednej dużej łyżce od zupy).

Może świąteczny jadłospis nie wygląda tak okazale i imponująco jak u nas. Nie w tym jednak rzecz. Wszakże chodzi o świętowanie faktu narodzin Zbawiciela a nie napychanie sobie brzucha po brzegi dwunastoma potrawami zapijanymi litrami alkoholu. Powracając jeszcze do dekoracji. Charakterystycznym elementem nadchodzących świąt obok choinki są również Poinsettia ( znana w Polsce jako Gwiazda Betlejemska) . Są to różnej wielkości rośliny doniczkowe o papierowych z wyglądu rozłożystych czerwonych kwiatach i ciemno zielonych liściach. Powoli i one stają się znakiem rozpoznawczym zbliżających się świąt również w naszym kraju.

I chyba najbardziej zauważalna różnica a to zapewne ze względu na uwarunkowania klimatyczne. Widoczne przynajmniej tu w Londynie - brak śniegu, który nierozłącznie kojarzy się nam ze świętami. Dla przypomnienia więc jedno ujęcie z krótkotrwałego, aczkolwiek jak na londyńskie warunki, paraliżującego niemal całe miasto ataku zimy z 2 lutego 2008 roku.

Życzę wszystkim czytelnikom udanych, refleksyjnych i napełnionych chwilą zadumy nad istotą i sensem własnego życia Świąt oraz mniej lub bardziej sprecyzowanych założeń na kolejny rok naszego stąpania po powierzchni ziemi (no chyba, że grawitacja zacznie szwankować) :)
spędzałam kiedyś święta na wyspie, ale z góralami, więc było jak w domu... pamiętam, że kolędowaliśmy i sąsiedzi dziwnie na mnie patrzyli, bo jak pojechałam tym moim sopranem, to klękajcie narody... w każdym razie w Sylwestra prosili abym im zaśpiewała, to chyba nie było aż tak źle... bardzo im smakował bigos i ryba po grecku... nie wspomnę o barszczu i uszkach... kiedyś może to jeszcze powtórzę :)
OdpowiedzUsuń....serdecxzności przesyłam.....:)...
OdpowiedzUsuńJa za moment wybieram się na zakupy i szukam jeszcze pomysłów na jakieś niestandardowe potrawy na wigilię... Jak dobrze mieć internet :)
OdpowiedzUsuńŚwiąt uśmiechniętych życzę :)
Bardzo mi się spodobała notka.Dzięki takim wpisom mogę poczuć jakbym tam była...A ta fotografia z ataku zimy jest cudna....miks zimy a anielskiej mgły:)))
OdpowiedzUsuńDobrych , spokojnych Świąt:))
oby Nam, oby Tobie, oby i mi:)
OdpowiedzUsuńuściski świąteczne
Wesołych świąt Kopacz. Liczę na to, że spotkamy się w 2010 w realu, w końcu, kurka wodna blisko mieszkamy, a nie mam z kim pogadać. Trzymaj się ciepło Kopacz.
OdpowiedzUsuńwszystkiego dobrego Kopacz:) spokoju, dobrego trawienia:) serdeczności!
OdpowiedzUsuńA ja w domu. Śnieg i ryba, które jak dla mnie mogłyby nie istnieć :-)
OdpowiedzUsuńFajne, nastrojowe zdjęcia. Wybierałam się zobaczyć te dekoracje, ale nie zdążyłam.
Najlepszego, Kopaczu! Wzniosę toast z życzeniami szklaneczką dobrego single malta po kolacji wigilijnej.
Zdrowych Pogodnych Świąt
OdpowiedzUsuńcieszę się z tego posta
mam rodzinę na " zesłaniu"
Jakoś mi bliżej do nich dzięki niemu
Kopaczu! Ty się lepiej zastanów chłopie, gdzie twój dom? Pewnie już dyskretnie przed lustrem przymierzasz sobole, rajtuzy i korony a przed telewizorem bawisz się jabłkiem i koronę masz na głowie! Ech, co za czasy...
OdpowiedzUsuńW każdym razie pogodnych i radosnych świąt, choć nie bez szczypty (dużej) zadumy i refleksji - dla odmiany pozytywnej :)
Trzym się ciepło i nie przesadzaj z whisky (pamiętaj - mała ilość szkodzi zdrowiu!)
Wesołych! ;)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się tam, Kopaczu, czegoś wyspiarsko pocieszającego. Niech te święta miną Ci przybliżająco i w miarę beztrosko!
OdpowiedzUsuńSerdeczne życzenia i pozdrowienia od filozoficznego włóczęgi ;)
Wszystkiego dobrego :) Uśmiechu - mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńSerdecznie i świątecznie pozdrawiam.
Kopaczu,
OdpowiedzUsuńświąteczne uściski.
nad sensem życia wolę chyba nie myśleć, bo mi zawsze wychodzi jakis bezsens :-P
ale gdybyś Ty wymyślił, to opublikuj to - bardzo proszę