wtorek, 22 grudnia 2009

Święta na tzw: przysłowiowym "zesłaniu"

Mija kolejny rok, z kolejnymi świętami z dala od domu. W Anglii jak co roku atmosferę świąteczną można poczuć kilka dni tuż po naszych Zaduszkach (tutaj jest to Halloween). Wiadomo co kraj to obyczaj. Najpierw obok szału wyprzedaży, zaczynają rzucać się w oczy barwne dekoracje, zawieszane na ścianach domów, w ogródkach oraz okolicznych latarniach.

Sami Anglicy nie przywiązują zbytniej wagi do dnia, w którym w Polsce jest wigilia. Tutaj jest on traktowany jako kolejny normalny dzień tygodnia. Natomiast ( tak jak być powinno, z racji na znaczenie Świąt) bardzo istotny jest pierwszy dzień Świąt, Boże Narodzenie a wraz z nim Christmas Dinner (obiad świąteczny). Różnice kulturowe oraz tradycyjne widać szczególnie jeżeli chodzi o kulinaria. Tu zamiast ryb i barszczu z uszkami, królują dania z indyka podawane nierozłącznie z cranberry sauce (sos żurawinowy). Ze słodkości zaś legendarne mince pies (ciasteczka z nadzieniem słodkiej mieszanki suszonych owoców) oraz rzecz najważniejsza w całym

świątecznym splendorze Xmas Pudding and Brandy Souce ( jest to mniej więcej zmiksowana masa rodzynek, suszonych owoców, orzechów ziemnych, wielu przypraw, wanilii, cynamonu, białego i brązowego cukru oraz alkoholu. Najpopularniejszymi są dark rum, armaniak lub brandy. Szykowany przeważnie pięć miesięcy przed świętami, owijany w gazę i zostawiany na ten czas w chłodnym miejscu w celu załapania właściwego smaku i aromatu. Bardzo słodki, więc zazwyczaj mam dosyć po jednej dużej łyżce od zupy).

Może świąteczny jadłospis nie wygląda tak okazale i imponująco jak u nas. Nie w tym jednak rzecz. Wszakże chodzi o świętowanie faktu narodzin Zbawiciela a nie napychanie sobie brzucha po brzegi dwunastoma potrawami zapijanymi litrami alkoholu. Powracając jeszcze do dekoracji. Charakterystycznym elementem nadchodzących świąt obok choinki są również Poinsettia ( znana w Polsce jako Gwiazda Betlejemska) . Są to różnej wielkości rośliny doniczkowe o papierowych z wyglądu rozłożystych czerwonych kwiatach i ciemno zielonych liściach. Powoli i one stają się znakiem rozpoznawczym zbliżających się świąt również w naszym kraju.

I chyba najbardziej zauważalna różnica a to zapewne ze względu na uwarunkowania klimatyczne. Widoczne przynajmniej tu w Londynie - brak śniegu, który nierozłącznie kojarzy się nam ze świętami. Dla przypomnienia więc jedno ujęcie z krótkotrwałego, aczkolwiek jak na londyńskie warunki, paraliżującego niemal całe miasto ataku zimy z 2 lutego 2008 roku.


Życzę wszystkim czytelnikom udanych, refleksyjnych i napełnionych chwilą zadumy nad istotą i sensem własnego życia Świąt oraz mniej lub bardziej sprecyzowanych założeń na kolejny rok naszego stąpania po powierzchni ziemi (no chyba, że grawitacja zacznie szwankować) :)

15 komentarzy:

  1. spędzałam kiedyś święta na wyspie, ale z góralami, więc było jak w domu... pamiętam, że kolędowaliśmy i sąsiedzi dziwnie na mnie patrzyli, bo jak pojechałam tym moim sopranem, to klękajcie narody... w każdym razie w Sylwestra prosili abym im zaśpiewała, to chyba nie było aż tak źle... bardzo im smakował bigos i ryba po grecku... nie wspomnę o barszczu i uszkach... kiedyś może to jeszcze powtórzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ....serdecxzności przesyłam.....:)...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za moment wybieram się na zakupy i szukam jeszcze pomysłów na jakieś niestandardowe potrawy na wigilię... Jak dobrze mieć internet :)

    Świąt uśmiechniętych życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się spodobała notka.Dzięki takim wpisom mogę poczuć jakbym tam była...A ta fotografia z ataku zimy jest cudna....miks zimy a anielskiej mgły:)))
    Dobrych , spokojnych Świąt:))

    OdpowiedzUsuń
  5. oby Nam, oby Tobie, oby i mi:)
    uściski świąteczne

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych świąt Kopacz. Liczę na to, że spotkamy się w 2010 w realu, w końcu, kurka wodna blisko mieszkamy, a nie mam z kim pogadać. Trzymaj się ciepło Kopacz.

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystkiego dobrego Kopacz:) spokoju, dobrego trawienia:) serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja w domu. Śnieg i ryba, które jak dla mnie mogłyby nie istnieć :-)
    Fajne, nastrojowe zdjęcia. Wybierałam się zobaczyć te dekoracje, ale nie zdążyłam.

    Najlepszego, Kopaczu! Wzniosę toast z życzeniami szklaneczką dobrego single malta po kolacji wigilijnej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowych Pogodnych Świąt

    cieszę się z tego posta
    mam rodzinę na " zesłaniu"
    Jakoś mi bliżej do nich dzięki niemu

    OdpowiedzUsuń
  10. Kopaczu! Ty się lepiej zastanów chłopie, gdzie twój dom? Pewnie już dyskretnie przed lustrem przymierzasz sobole, rajtuzy i korony a przed telewizorem bawisz się jabłkiem i koronę masz na głowie! Ech, co za czasy...

    W każdym razie pogodnych i radosnych świąt, choć nie bez szczypty (dużej) zadumy i refleksji - dla odmiany pozytywnej :)

    Trzym się ciepło i nie przesadzaj z whisky (pamiętaj - mała ilość szkodzi zdrowiu!)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymaj się tam, Kopaczu, czegoś wyspiarsko pocieszającego. Niech te święta miną Ci przybliżająco i w miarę beztrosko!
    Serdeczne życzenia i pozdrowienia od filozoficznego włóczęgi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego dobrego :) Uśmiechu - mimo wszystko.
    Serdecznie i świątecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kopaczu,
    świąteczne uściski.
    nad sensem życia wolę chyba nie myśleć, bo mi zawsze wychodzi jakis bezsens :-P
    ale gdybyś Ty wymyślił, to opublikuj to - bardzo proszę

    OdpowiedzUsuń