Czymże jest ten wyspecjalizowany szacunek w miejscu pracy, jak nie służalczym wchłanianiem resztek aromatów spod siedzeń przełożonych. Nawet ta czynność z racji powagi sytuacji, powinna być wykonywana z całkowitym oddaniem i drżącą bojaźnią w sercu. Bowiem każde nieprawidłowe zaciągnięcie się nosem grozi reprymendą, pouczeniem a w najgorszym przypadku dyscyplinarnym wpisem w nasze akta.
Pieprzone hierarchie, mające za zadanie wprowadzenie wzorowego ładu i porządku w środowiskach zawodowych. Nędzny wasalizm XXI wieku, od którego nie ma ucieczki, dopóki nie uzyskasz pełnej niezależności. Najlepiej do tego stopnia, by bezpardonowo móc odważyć się powiedzieć: A teraz szanowni państwo z całym "waszym szacunkiem"- pocałujcie mnie wszyscy w dupę. Proszę to zrobić jednak tak, aby nadmiar wilgoci z waszych wyszczekanych mordek na jej powierzchni sprawił, by po przyłożeniu i przyklepaniu mojego CV mógłbym mieć pewność, że się za szybko nie osunie.
..ale Ci dożarło...!!......
OdpowiedzUsuń...nie zmienia to postaci rzeczy,że świetnie piszesz.....:)....pozdrawiam....
Zawsze intryguje mnie pytanie: kto jest kim, w owym ładzie korporacyjnym... czasami mam wrażenie, że wcale nie szef rządzi ;-)
OdpowiedzUsuńDzięki za odnalezienie mnie ponowne
aż strach zaglądać:) ktoś na odcisk nadepnął? bezsilność?
OdpowiedzUsuńNic z tych rzeczy. Po prostu codzienne użeranie się z tymi, co "wszystko wiedzą lepiej". Poza tym wszystko po staremu:)
OdpowiedzUsuńTeż czasami mam takie dni ;) poZdrawiam
OdpowiedzUsuńhmm... ciekawe czy takie buziaczki składane przez wyszczekane mordki na pośladkach łaskoczą? ;)
OdpowiedzUsuńBle - ten nadmiar śliny ... :))
OdpowiedzUsuńMądry Cioranowy początek gdzieś mi się ukrył pod wyobrażeniami tego co na końcu.
Zdaje się, że wzrokowcem jestem:)
:-D
OdpowiedzUsuńdałeś po garach, nie ma co :-D
ykhm...
OdpowiedzUsuńuśmiecham się :)
Przeczytaj caly blog, calkiem dobry
OdpowiedzUsuń