Wczoraj, chyba z nadmiaru cidera i "lubelskiego krupnika", obliczyłem sobie mianowicie; że w 2110 roku 14 stycznia na co przypada wtorek, skończyłbym właśnie 132 lata. To trochę śmiały wyskok w przyszłość, jak na osobnika, który prawdopodobnie od około 55 lat nie będzie już istniał. Biorąc pod uwagę nawet dobry stan zdrowia i przysłowiowe "zamiłowanie do życia". Jakkolwiek bym się starał. Niezły Science Fiction. Poza tym dobrze jest ;)
:)))) tak, to wina krupnika :))))
OdpowiedzUsuń:))Jakiś szamanizm? A może za kilka naście lat wymyślą tabletkę na długowieczność ;)?.
OdpowiedzUsuńKto wie, może jako jedyny 132-latek na świecie będziesz się z tego śmiał kiedy wspomnienie tego posta wróci do Ciebie:)
OdpowiedzUsuńmoże o niektórych rzeczach trzeba mysleć,aby się zdarzyły ?:)
OdpowiedzUsuńCo za długo, to niezdrowo ;)
OdpowiedzUsuńO rany, tez tak kiedyś miałam- wyliczałam ile lat będę mieć w takim to a takim roku...chyba z wiekiem przestajemy liczyć;)
OdpowiedzUsuńTo ewidentnie wina cidera! :D Krupnika bym w to nie mieszał ;)) Kopacz, to chyba niezdrowe w efekcie jest, utrzymywać głowę na karku przez 132 lata? ;) Czasem mam wrażenie, że i tak żyjemy zdecydowanie zbyt długo...
OdpowiedzUsuńPzdr!
myslę, że to była zaleta krupnika i mogłoby tak zostać, no...te 132 bo niby dlaczego akurat nie?
OdpowiedzUsuń55 lat? Czemu tak pesymistycznie??
OdpowiedzUsuńWszystko przez ten cider... :-))
A może będziesz pamiętał poprzednie życie i w ten sposób zachowasz ciągłość? Tylko, że ponętna dzierlatka o blond włosach może nie chcieć pamiętać, że była Kopaczem...:))
OdpowiedzUsuńA może siedząc w pdziemnym schronie, wdychając śmierdzące powietrze i wsuwając gorzkie jedzenie z tubki, wolałbyś wtedy nie pamiętać, że kiedyś nadstawiałeś twarz na słodką, przyjemną, londyńską mżawkę, kiedy jeszcze istniał Londyn i mżawka.
No właśnie, problem "świadomości" nie daje zaznać spokoju ;)
OdpowiedzUsuń