Główna refleksja: Skupisko turystów w okularach przeciwsłonecznych, tłumnie stłoczonych wokół ogródków z piwem i rozłożystymi parasolami, przysłaniającymi w większej połowie rynek centralny.

Dominuje własność prywatna oraz metoda dzierżawy terenów niegdyś należących do wszystkich spragnionych hasania po fajnych i dzikich miejscach. Mam tu na myśli górę trzech krzyży, ruiny zamku i basztę. A także kamieniołomy, których dzisiejszy los znajduje się naprawdę w niepewnych rękach. Dzisiejsza zasada; chcesz zobaczyć - zapłać.
Cieszę się, że pamiętam jeszcze klimat może nie pustego Kazimierza, le takiego który nie był tak "sturytyzowany". Wprawdzie pamiętam go sprzed jakiś 14 lat, ale był cudny. świetne fotografie. Ta z niebem nad kościołem podoba mi się bardzo.
OdpowiedzUsuń... a jednak zazdroszczę Ci Kazimierza... pojechałbym, wyjechał - wtopił się w tłum
OdpowiedzUsuńTak to już jest, ze dobro jest podzielne (może Dobro?). Samo w sobie jest jedno i niezmienne, ale człowiek nie takie rzeczy potrafi zepsuć!
OdpowiedzUsuń:)
Kazimierz mój, to Kazimierz, do którego docierało się przez błoto, kurz i chaszcze. Kazimierz, który trzeba było odkrywać, szukać...
Mój Kazimierz nigdy nie był mój. Był swój na wyłączność, a dziś jest wszystkich i dla wszystkich. Dziś już tam miejsca dla mnie nie ma. I ja dla niego już miejsca nie mam. Od tłumu próbuję się wyzwolić, zepchnąć na granice świadomości, tak tylko, aby rejestrować zdroworozsądkowo, że w ogóle jest.
Dziś Kazimierz jest tłumu, który nawet, jeśli go w danym, tym właśnie momencie i tym właśnie miejscu nie ma, to wszędzie go czuję i widzę.
Od tego jak najdalej chciałbym uciec.
Wolę myśleć o nim, niż być.
Ach, i oczywiście Kopaczu, jestem pod wrażeniem - ten twój mały aparacik czyni cuda :P hehehe Świetne kolory - kościół i ostatnie.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :) Kazimierz jaki by nie był, to czas w nim spędzony miał dla mnie wymiar sentymentalny i ściśle osobisty. Zupełnie niezwiązany z tym, co działo się dookoła. Tak już zresztą jest od lat.
OdpowiedzUsuńA ja Kazimierz lubię niezmiennie od lat. To jedno z moich miejsc.
OdpowiedzUsuń