
Świat śmiertelników, widziany na wskroś oczami dwóch aniołów, unoszących się nad powojennym Berlinem. Gdzie jeden z nich pragnie zaznać poczucia skazitelności i niedoskonałości istnienia. Tak jak wszystkie postacie, jakie przyszło mu obserwować przez tysiąclecia pełnienia swojej boskiej misji.
Pełna poetyczności, retorycznych pytań, niepełnych odpowiedzi, zmagań z własną egzystencją wraz z jej wszystkimi słabościami - historia losu człowieczeństwa i targanego miłosnym uniesieniem do ziemskiej kobiety - anioła . Przedstawiona w nad wyraz ciekawym filmie, jakim jest dzieło Wima Vendersa "Niebo Nad Berlinem".
* cytat i kadr pochodzą z wyżej wymienionego filmu
Może profanacją będzie napomknięcie o pewnej hollywodzkiej produkcji, ale "Miasto Aniołów" stworzone jako luźna interpretacja "Nieba nad Berlinem" urzekło mnie swego czasu i to nie tylko niezwykłą ścieżką dźwiękową. Dziękuję za podsunięcie pomysłu na wieczór:)
OdpowiedzUsuńah ci niemcy:-)
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać, kiedy będę mogła obejrzeć ten film:)
OdpowiedzUsuńJest naprawdę dobry. Polecam!
OdpowiedzUsuńscena z "Siekierezady" prima sort ,Pak i Benoit w genialnym dialogu Stachury są niewyjęci
OdpowiedzUsuń"Niebo nad Berlinem" zobaczyłem niedawno na ALE KINO - i jest to jeden z tych filmów pokazujący , że amerykańscy aktorzy w rękach europejskich reżyserów potrafią grać a film sam w sam sobie piękny, ciepły i aż żal, że takich filmów kręci się tak niewiele
poza tym dzięki