sobota, 10 kwietnia 2021

Jak zwykle wulgarnie (bo ostatnio inaczej nie można)

Kiedy słyszę bezmózgie wypowiedzi ludzi niby wykształconych, że na przykład zwierzęta nie posiadają praw bo nie ma czegoś takiego jak prawa zwierząt lub, że wegetarianizm jest lewicowym odchyleniem od przyjętych norm to jedyne co przychodzi mi do głowy to:
 

Kij wam w dupsko uprzednio smarując palcem w kakao.

sobota, 3 kwietnia 2021

Gdzie ja żyję?

" Siedzicie i myślicie jak absolut w łapy brać "
                                                                                   KULT

 

Nie mogę już zdzierżyć spoglądania na te napompowane "dobrą zmianą i nowym ładem" gęby. Te wszystkie bucowate ryje, klepiące w każdym wywiadzie lub konferencji ten sam suchy utarty slogan "narodowy", "najlepszy", "chrześcijański", "patriotyczny". Powtarzany jak pusta mantra przy aplauzie podskakujących pośladków katolickiego taliba Jędraszewskiego i jemu podobnych opasłych archontów. Rzygam już ironicznymi puentami udzielanymi na sejmowym korytarzu przez pomarszczonego ex hipisa na każdy poważny temat nurtujący Gorszy Sort. Gloryfikacją utopijnych wizji, serwowaną przez Pinokia w okularach. Te wszystkie sztuczne marionetki będące pod presją zdewociałego, oderwanego od rzeczywistości XXI wieku karła z coraz bardziej napęczniałym bebzunem, rozpierdalają dosłownie wszystko co ledwo zostało osiągnięte po roku 89. I jeszcze ten okrągłogłowy błazen z wiecznie głupkowatym uśmiechem, który zamiast godnie, niezależnie piastować najważniejszy urząd w państwie, tylko go ośmiesza i kompromituje. I jeszcze te niedorzeczne działania "niebieskich, nietykalnych stróżów ładu i porządku" z których połowa to świeżo upieczone gówniarstwo mające zamiast zrozumienia i znajomości prawa, wizję szybkiej kariery i emerytury. I jeszcze... I jeszcze...
A najgorsze wydaje się to, że wszyscy oni żonglują sobie Konstytucją jak klaun w cyrku. I nie ma nikogo kto by znalazł na nich pejcza zakończonego ołowianą kulką. Bo przecież dzisiejsza opozycja to śmiech na sali.

poniedziałek, 29 marca 2021

Żółto na czerwono - białym

Na początku pomyślałem sobie, że to lekka chamówa i wandalizm. Zniszczony bowiem został znak informujący nas o wkroczeniu na teren rezerwatu, który swoją dzikością rozciąga się kilka dobrych kilometrów w stronę Białowieży. Jednakże kilka chwil później, reasumując sobie w głowie cały ten prawicowy burdel związany z leśno - myśliwską mafią oraz księdzem Tomaszem Duszkiewiczem, niegdyś kapelanem (przy pośladku rip. Szyszko) tych co lubią strzelać dla rozrywki do zwierząt, stwierdziłem jednomyślnie: A chuj. Ta żółć, przebijająca przez ten czerwony kolor zmieszany z białymi literami, trafia do mnie bardziej niż sama informacja o rezerwacie, który zapewne w trosce o nasze bezpieczeństwo na przestrzeni kilku kolejnych lat, zostanie jeszcze bardziej zdewastowany. Oczywiście za przyzwoleniem prawa, którym nasi rządzący żonglują sobie ostatnio niczym klaun w cyrku.

wtorek, 16 marca 2021

04.15 rano we wtorek

25 czerwca 2019 roku
o 04.15 rano we wtorek
odeszłaś
jak puls serca
spadł do zera
spokojnie
jakby we śnie
z lekkim uśmiechem
na twarzy
w domu
nago pod
przykryciem
poszewki kołdry
bo zawsze było
ci gorąco
zadzwonił ojciec
miałem iść do pracy
przyjechaliśmy natychmiast
pustka i zdziwienie
tamowały łzy
a przecież cię
widziałem
jeszcze kilka
dni temu
jak ciągnęłaś
za sobą swój
ulubiony wózeczek
do sklepu
pomogłem ci
zrobić zakupy
małe jak zwykle
bo nie lubiłaś nadmiaru
to był ostatni raz
kiedy mówiłem
do ciebie na jawie
teraz już tylko przyschnięty
wrzos szelestem
uśmiecha się do mnie
z zakurzonej płyty
marmuru 

 

                                                                   dla Mamy (z piosenką)

niedziela, 14 marca 2021

Nie sądziłem, że zaznam tego gówna ponownie...


 słowa: Jacek Kaczmarski, wykonanie: Przemysław Gintrowski (2xRIP)

poniedziałek, 1 marca 2021

Kurz

Lubię kurz. Lubię patrzeć jak stopniowo narasta na półkach, pokrywając swoją szarością książki, płyty, fotografie i wszystkie inne przedmioty zalegające w domowej przestrzeni.
Nie znaczy to, że jestem zwolennikiem brudu i nieładu. Sprzątać mogę ochoczo. Ale kwestię usuwania kurzu pozostawiam sobie rozciągniętą na miesiące. Kurz bowiem jawi mi się jako symbol przeszłości, nostalgii, obcowania z ludźmi i rzeczami z którymi łączy mnie już tylko mgliste wspomnienie. Jest dla mnie pewnego rodzaju wyrazem przemijalności, osamotnienia, starzenia się. Nieodwracalnego procesu zachodzącego w moim własnym sposobie postrzegania świata.