wtorek, 10 stycznia 2017

Lapida 57

Puste ulice. Wyludnione place i miejsca publicznej aktywności. Prowincja skuta mrozem i otulona jakimś zrezygnowanym spokojem, gdzie blade światła ulicznych latarni bezskutecznie starają się ożywić ten skisły zimowy marazm. Szczek psa wtopiony w rozmyte tło wydobywającego się dymu z komina fabryki chemicznej i monotonny dźwięk dochodzący gdzieś z tartaku. Tak wygląda miasteczko w którym egzystuję o godzinie 23.15 dnia 10 stycznia roku 2017.

2 komentarze:

  1. I wiele miasteczek wygląda podobnie... Psów może być tylko więcej lub mniej ;-)

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I każde ma podobne stany przygnębienia...

      Usuń