czwartek, 23 sierpnia 2012

Ukołysanie


Czasami wystarczy godzina, jeden spacer, nieplanowana wycieczka donikąd, by odzyskać wewnętrzną równowagę. Doznać ukojenia własnych myśli. Przywołać na nowo utraconą dniem codziennym witalność. Po prostu oddać się pod władanie absolutnego zapomnienia. To jest dopiero coś...

Ps: Odnoszę podświadome wrażenie, że zaczynam już powoli przywoływać jesień.

5 komentarzy:

  1. Hm, jeśli to tak łatwo, to wystarczy, że zakupisz wygodne buty do spacerów. Dospacerujesz w nich jak nic do jesieni, a pewnie dalej :)

    Do jesieni jeszcze sporo spacerów, bo sierpień wszak jest, ale ponoć koniec z upałami, co bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesień jest bardzo ok. Trudno mi to wyjaśnić, ale z latami coraz bardziej ją lubię i doceniam.

    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwłaszcza wczesna :) Zdecydowanie jedna z moich najulubieńszych pór. Doskonały czas na refleksję, inspirację i pielęgnację wewnętrznych smutków... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak. I ta najpóźniejsza, gdy lodowaty wiatr bezskutecznie próbuje zerwać ostatni uschnięty liść, który wciąż trwa na gałęzi.

    K.:)

    OdpowiedzUsuń