Lubię wczesne wiosenno - zimowe roztopy. Wchłaniać w siebie szary krajobraz spowity zapachem błota, soli i wszechogarniającego cię smrodu rozlazłego psiego gówna zalegającego niemal na każdym calu odradzającej się z zimowego puchu połaci. Lubię przechadzać się w drodze do swojego niezdefiniowanego celu dziurawymi i nierównymi chodnikami pełnych brudnej wody, zmieszanej z solą gdzie z również dziurawej i pofałdowanej szosy pokrytej zdeformowanym asfaltem zadufany w sobie chujek za kierownicą leje swobodnie na ciebie miejski ściek, którego nie może pochłonąć małomiasteczkowa kanalizacja. Gdzie cały ten syf leci prosto na twoje ubranie z trudem dobrane na wyprzedaży z taniej odzieży. Lubię ten klimat. Specyficzny jedyny w swoim rodzaju. Zapowiadający rozkwit zieleni i pogodny humor w trzewiach ludzkiej istoty...
Lecz kiedy do tego dojdzie, delektuję się tym z dupy świata wyjętym krajobrazem przypominającym mi wydzieliny, które spłukuję każdego dnia w klozetowej muszli....
wtorek, 24 lutego 2026
Roztopy
wtorek, 11 lipca 2023
Nie będzie już wielkich powrotów (oksymoron)
Jestem Tu, ale czuję się jakby mnie nie było.
Postrzegam rzeczy, które znam od dzieciństwa, jednakże nie pasują mi już one do znamion przeszłości.
Każdy mój krok zdaje mi się czasem przeszłym wykonanym w teraźniejszości, której już nie znam i poznać nie chcę.
Jestem, chodzę, patrzę, siedzę lecz nie ma już mnie tego, którym byłem. Choć Jestem, chodzę , patrzę, siedzę...
Lublin 08.07.2023
wtorek, 30 sierpnia 2022
poniedziałek, 7 marca 2022
Nie Ma
Każdego dnia mam wrażenie, że balansuję na krawędzi nicości. Wszystkie idee absolutne wykraczające poza granice mojego niedoskonałego umysłu schodzą gdzieś na boczny tor, rozmywając się bezpowrotnie w blasku szarej codzienności. Po przeczytaniu cyklu reportaży Mariusza Szczygła "Nie Ma", zastanawiam się czy Nieobecność naprawdę boli lub doskwiera. Zwłaszcza w kontekście rzeczy martwych. Bez względu jednak na to jak słuszne lub błędne decyzje podejmuję, postanowiłem zostać pokonany przez własne życie.
wtorek, 1 lutego 2022
Kontynuacja Udręki
I oto nastał Luty (zaczątek mentalnej odwilży) a w raz z nim egzystencjalna tułaczka będąca swoistą kontynuacją własnej świadomej autodestrukcji.
sobota, 23 października 2021
Retorycznie
A gdyby nagle czas zatrzymał się w miejscu i odebrałby mi możliwość upływu każdego kolejnego dnia mojego życia? Niewątpliwie ten stan rzeczy w zaistniałej sytuacji byłby dla mnie bardzo niekorzystny. Zwłaszcza, że okres w którym obecnie egzystuje jest bardzo frustrujący. Mimo, iż dla wielu wydawałby się być nic nie znaczącą błahostką.
poniedziałek, 30 sierpnia 2021
Poniedziałek
Kolega pisał, że lubi poniedziałkowe poranki. Ja uwielbiam cały poniedziałek. Zwłaszcza kiedy mam wolne od pracy. Prawdę mówiąc jest to mój ulubiony dzień tygodnia. Na ten dzień mam już utarty zawsze ten sam plan. Butla wina i z buta w las, bez względu na pogodę. I jak zwykle jest pięknie i przelubownie. Choć w tym roku plaga kleszczy nie doskwiera tak mocno jak rok temu, to komary wynagrodziły mi tę ulgę. Są ich całe chmary a przecież do Syberii jest trochę odległości. Nie to, że narzekam. Za chwilowy czas zapomnienia jestem w stanie poświęcić kilka litrów własnej krwi.
sobota, 10 kwietnia 2021
Jak zwykle wulgarnie (bo ostatnio inaczej nie można)
Kiedy słyszę bezmózgie wypowiedzi ludzi niby wykształconych, że na przykład zwierzęta nie posiadają praw bo nie ma czegoś takiego jak prawa zwierząt lub, że wegetarianizm jest lewicowym odchyleniem od przyjętych norm to jedyne co przychodzi mi do głowy to:
Kij wam w dupsko uprzednio smarując palcem w kakao.
poniedziałek, 1 marca 2021
Kurz
Lubię kurz. Lubię patrzeć jak stopniowo narasta na półkach, pokrywając swoją szarością książki, płyty, fotografie i wszystkie inne przedmioty zalegające w domowej przestrzeni.
Nie znaczy to, że jestem zwolennikiem brudu i nieładu. Sprzątać mogę ochoczo. Ale kwestię usuwania kurzu pozostawiam sobie rozciągniętą na miesiące. Kurz bowiem jawi mi się jako symbol przeszłości, nostalgii, obcowania z ludźmi i rzeczami z którymi łączy mnie już tylko mgliste wspomnienie. Jest dla mnie pewnego rodzaju wyrazem przemijalności, osamotnienia, starzenia się. Nieodwracalnego procesu zachodzącego w moim własnym sposobie postrzegania świata.
sobota, 16 stycznia 2021
Sypnęło...
Sam śnieg jak i pora roku jaką jest zima wpływa na mnie w olbrzymiej mierze depresyjnie i zniechęcająco. Nie lubię tego okresu na równi z nienawiścią jaką darzę miesiąc grudzień i styczeń. No ale stało się. Sypnęło. I to całkiem nieźle. I ciągle sypie. I nie zamierza przestać. Kurwa, ja pierdolę - życiowe motto Miauczyńskiego, będzie mi teraz towarzyszyć ilekroć chwycę za mój mój ulubiony przyrząd do odśnieżania. A przecież mogło być inaczej. Piękniej, cieplej, bardziej komfortowo i minimalistycznie. Tak jak lubię teoretycznie. Bo w praktyce mam to co mam. I to jest piękne... :)
wtorek, 14 kwietnia 2020
Taplając się w Gównie
"Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną"
Zbigniew Herbert "Prolog"
Nawet jak na filozofa realizującego swoje ambicję jako kelner od nastu lat jest dla mnie rzeczą niepojętą i wykraczającą poza wszelką metafizykę i transcendentalność, obraz państwa w którym żyję po powrocie z tzw: saksów.
Kurwa; ten kraj jawi mi się jako jedna wielka pomyłka i nieporozumienie. To jakiś niewytłumaczalny absurd w którym my wszyscy jako jakiś ślepy bądź bezmyślny suweren maczamy palce, zachowując jednocześnie postawę ciastkarza lepiącego pączki z gówna.
A robi się coraz gorzej.
Po tylu latach ucisku i trzymania nas za łeb przez Kraj Rad nie dostrzegamy możliwości postępu i światełka w tunelu. Darów jakie zostały nam dane.
Może nie chcemy...
Czekam czasu, kiedy zaistnieje możliwość wywiezienia tego całego jebanego tałatajstwa w taczkach na kupę gnoju.
A prędzej czy później to nastąpi.
Musi nastąpić...
Inaczej nie będziemy ludźmi, tylko pacynkami.
niedziela, 2 lutego 2020
Jest takie miejsce na mapie Польшча ...
Rzekome wrota do Puszczy. Zanim jednak do nich dotrę mijam zastygły w szarości Byt. Monotonny, banalny, niczym porcelanowy krasnal z odpadającym nosem, umiejscowiony siłą rzeczy gdzieś w zapomnianym zakamarku ogrodu. Tu praktycznie każda ulica lub uliczka nosi w sobie kontrast niezgody. Po jednej stronie "piękny" na miarę architekta budynek mieszkalny, toczy bój z rozpadającą się drewnianą chatą, zazdrośnie spoglądającą z naprzeciwka na betonowy kolos. Przeciągając leniwie swoje jestestwo z każdym krokiem do przodu, zmagam się z tym prowincjonalnym nieporozumieniem. To tak jakbym człapał mając na jednej nodze dobrej jakości but adidasa a na drugiej ociekającego błotem gumofilca. Ale docieram mimo trywialności krajobrazu do celu. Teraz przede mną tylko las. Zielona strefa pozbawiona ludzkiego jazgotu i codziennej monotonii. I muszę stwierdzić, że nawet bez taniego wina moja niepojęta migracja na północno - wschodni skraj zapomnianego od cywilizacyjnego chaosu skrawka ziemi, posiada w sobie jakiś nieokreślony cel i ład.
niedziela, 25 sierpnia 2019
Utracone fragmenty życia...
Jest tylko ziemia. Jedna ziemia i pory roku nad nią są.
Zbigniew Herbert "Prolog"
Zawsze nadchodzi taki czas, po którym nic już nie będzie tak jak przedtem. Można starać się żyć jak dotychczas, zachowywać, rozmawiać z ludźmi. Trzymać prowizoryczność, kreować zasłonę normalności. Odgrywać osła życia, promiennego, uśmiechniętego, towarzyskiego. Elegancko przytupującego na zasłyszane mądrości ludzkie. Ściskając obojętnie obce dłonie, wymuszonym grymasem twarzy silić się na oryginalność bycia w porządku. Można zawsze grać, dopasowując sytuację do czasu w którym się znajdujemy. Ale po godzinach strugania durnia wobec innych, wymuszonych gestach i uśmiechach przerywanych pustymi rozmowami, powracamy do bycia sobą. W zaciszu własnych ścian pokoju ze łzami w oczach przerzucamy po raz setny stare fotografie, listy, świadectwa, dyplomy, odznaczenia, laurki oraz multum drobiazgów stanowiących całe nasze życie. Życie istotne i zrozumiałe tylko dla nas samych. I w tym zaciszu w absolutnej samotności przeżywamy to rozdarcie. Próbując całym sobą zatrzymać ten wyrwany siłą wyższą fragment naszej nierozerwalności. Żyjąc łudzimy się, że owa nierozerwalność będzie trwać wiecznie. Ale tak nie jest. Czas zawsze łamie całość we fragmenty. Pozostawiając nas w nich, płynie obojętnie dalej. A my nie musząc, możemy żyć dalej.
piątek, 3 maja 2019
Majowa i (późniejsza) kwaska...
sobota, 13 kwietnia 2019
Nostalgia niepozytywna
wtorek, 18 grudnia 2018
Poczucie bezruchu
Przysypało mnie. Zdarza się kilka razy do roku, że szarość pokrywa większość moich horyzontów widzenia. Czas ten jest dla mnie jak brodzenie w gęstej mgle. Potykając się co krok po omacku próbuję rękoma określić kształt rzeczywistości. Jest to nad wyraz trudne zadanie. Spowity sennością i brakiem chęci rejestruję tylko powierzchowne jej kształty. Pozbawiony woli analiz i introspekcji, obojętnie przechodzę od punktu A do punktu B. Trywializm tech wędrówek w fazie końcowej zazwyczaj kończy się wewnętrznym poczuciem niespełnienia oraz wrażeniem, iż tak naprawdę to stoję w miejscu...





