poniedziałek, 24 września 2018

Jesienne dywagacje

Przez całe życie lubiłem niepogodę. Chmury dodają mi otuchy; gdy rano z łóżka widzę, jak przelatują, czuję się na siłach stawić czoło dniu. Do słońca jednak nigdy nie umiałem się przystosować, nie mam w sobie dość światła, żeby się z nim dogadać. Ono tylko rozbudza i rozgarnia moje ciemności. Dziesięć dni błękitu wtrąca mnie w stan bliski szaleństwu.

Emil Cioran  (Zeszyty 1957-1972) 



Obecność pożółkłych liści w wiatrołapie zwiastuje czas, w którym odnajduję równowagę i pozorny spokój w sercu. Kumulację kilkumiesięcznego rozdarcia natury filozoficzno - teologicznej staram się zatuszować sięgając po książki Ciorana. I jak co roku zataczam ten sam życiowy krąg z którego trywialnie rzecz ujmując nic nie wynika...

czwartek, 13 września 2018

Mowa Lasu

Lubię się zatrzymać w lesie. Popaść w stan całkowitego bezruchu. Przez pięć minut, piętnaście, godzinę, dwie. W zależności od potrzeby wnętrza. Stać jak obumarły pień z zamkniętymi oczami i wsłuchiwać się w głos leśnego majestatu. Odbierać w tej głuszy każdy szelest, podmuch, skrzypnięcie. Być świadkiem pracy dzięcioła, obserwatorem spadających szyszek lub żołędzi. Podążać za przemykającym lisem, oko w oko stanąć z obserwującym twoje zachowanie jeleniem lub zmierzyć się z płochliwą sarną. Zatopić się w szumie mrowiska i bezwładnym machaniem kończyn żuka gnojaka. Wchłaniać w siebie to, co tak szybko mimo swojej potęgi może dzięki nam zniknąć....

poniedziałek, 3 września 2018

Nadchodzi...


Już ją czuć. Już unosi się w powietrzu. Już rządzi powoli porankiem swoim charakterystycznym chłodem i szarą mgłą. Nadchodzi mimo gorąca sączącego się z nieba. Jeszcze daje mu poigrać zanim przejmie kontrolę, czyniąc stopniowo świat kolorowym, blaknącym, szarym. Tak by na końcu swojego zwycięstwa chyląc czoła zimie zmienić go w mokrą, mroźną, bezbarwną i pogrążającą umysł maź. Jesień.