sobota, 23 stycznia 2021

Wartownicy złudnego Czasu

bladym świtem
chłopcy okupują
brudne skwery
przydrożnych sklepów
niektórzy jeszcze całkiem młodzi
jeszcze wąs panieński
pod nosem się iskrzy
inni już wiekowi
starzy i sflaczali
jak przysłowiowe
próchno w lesie
i dla jednych i drugich
czas nigdy nie stoi
w miejscu
każda chwila jest dla nich
jak Bóg da
"wdowim groszem"
każdy moment
to przy dozie szczęścia
kolejny łyk wina
kojący przełyk
(przy którym Piłat
zaciera ręce)

a umęczony uśmiech
Chrystusa
zwisającego krzywo
nad ladą
posyła im błogosławieństwo
na przyszłe dni

 

  sobie, tych których znam i znałem

sobota, 16 stycznia 2021

Sypnęło...

 

Sam śnieg jak i pora roku jaką jest zima wpływa na mnie w olbrzymiej mierze depresyjnie i zniechęcająco. Nie lubię tego okresu na równi z nienawiścią jaką darzę miesiąc grudzień i styczeń. No ale stało się. Sypnęło. I to całkiem nieźle. I ciągle sypie. I nie zamierza przestać. Kurwa, ja pierdolę - życiowe motto Miauczyńskiego, będzie mi teraz towarzyszyć ilekroć chwycę za mój mój ulubiony przyrząd do odśnieżania. A przecież mogło być inaczej. Piękniej, cieplej, bardziej komfortowo i minimalistycznie. Tak jak lubię teoretycznie. Bo w praktyce mam to co mam. I to jest piękne... :)

 


 

niedziela, 10 stycznia 2021

"Wycięty"

nie mam pretensji do
ścian w których żyję
rzeczy codziennego użytku
traktuję z przymrużeniem oka
każdego dnia wyciskam z potem
swoją polskość "wzniosłą"
wartości narodowe
działają na mnie
jak ucisk w kroczu
raz za razem kiedy stawiam
krok do przodu...

...jakiś skurwiel cofa mnie
mentalnie wstecz

piątek, 1 stycznia 2021

31 grudnia w Hotelu

Puste korytarze, ciemność i cisza wypełnia wszystkie piętra. Co najwyżej czerwone diody kamer oraz zielonawe światło spod ewakuacyjnego znaku emanują smętną poświatą pomiędzy zastygłymi drzwiami hotelowych pokoi. Sale bankietowe, które o tej porze wypełniał roztańczony tłum, muzyka, alkohol i zapach serwowanego jedzenia, tkwią teraz w jednostajnej martwocie, oddychając sporadycznie iskrą życia jaką daje im blask ulicznych latarni wdzierający się przez szczeliny opuszczonych zasłon. Dzisiaj nikt się tu nie bawi z wyjątkiem mnie. Samotnie przedzierającego się z latarką przez labirynty wygasłych pomieszczeń pod osłoną nocy niemo witających nowy rok.

PS: Nocna refleksja z kategorii - Jak nie kelnerujesz to stróżujesz :)

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Puste karty podniebnych pejzaży

cóż począć
kiedy nie ma się nic
do powiedzenia
w chwilach gdy umysł
w kościstej kuli uwięziony
tańczy pogo
od skroni do skroni
na nic się zdadzą
mądrości
na kartach papieru
kreślone
myśl ulatuje
ponad horyzont
i tylko wzrok zawieszony
w kłębach kudłatych chmur
wędruje aż do ich zaniku
pozostawiając powidok
nadziei

czwartek, 3 grudnia 2020

                                          coraz bardziej
                                          wyciągam ręce
                                          w bezkres
                                          w pustkę
                                          w biel pejzażu...