piątek, 19 października 2018

***

zamykam oczy
czołem
dotykam nicości
potykam się o
zamglone konary drzew
odliczam czas
te wszystkie nijakie godziny
odbijające się echem od mojego ciała
wrażenie pustki
przez którą kroczę
zdaje się nie mieć końca ...

środa, 17 października 2018

Trzy odsłony tego samego zdjęcia

Trzy odsłony Zamku w Janowcu zrobione podstawową cyfrówką przy drżącym zoomie z kazimierskich Kamieniołomów. Zabieg wspomagany Lubelskim Pilsem w liczbie zatajonej. Odległość dobrych kilka kilometrów. Zapewne stąd ten malowniczy efekt :) Czysty artyzm. Niczym obraz olejny.


 wersja naturalna

 zabawa z auto poziomem

 zabawa z auto kontrastem

poniedziałek, 15 października 2018

Liście

moja obecność
pomiędzy liśćmi
jest tylko chwilowa
tak jak i one
obumieram każdego roku
i tak jak one
naradzam się na nowo
by razem z nimi
wchłaniać w siebie
dany nam czas

niedziela, 14 października 2018

Jeszcze wczoraj zrywałem jabłka do kosza z dzikich sadów tuż koło domu. Brodząc w gumowcach w pożółkłej trawie, pieściłem dłońmi gałęzie sędziwych drzew. Dzisiaj jestem w wielkim mieście oddalonym o dwieście kilometrów od mojej prowincjonalnej rzeczywistości. Popijając kawę i portera siedzę gibocząc się na niestabilnych siedzeniach jakiegoś pubu. Z głośników sączy się ckliwa gówniana muzyka a ja popatruję znad kufla na przechadzających się ludzi. Praktycznie każdy z telefonem w ręku. Jakiś ogólny pustostan umysłów, co w języku dzisiejszym oznacza nieustający postęp cywilizacyjny...

poniedziałek, 24 września 2018

Jesienne dywagacje

Przez całe życie lubiłem niepogodę. Chmury dodają mi otuchy; gdy rano z łóżka widzę, jak przelatują, czuję się na siłach stawić czoło dniu. Do słońca jednak nigdy nie umiałem się przystosować, nie mam w sobie dość światła, żeby się z nim dogadać. Ono tylko rozbudza i rozgarnia moje ciemności. Dziesięć dni błękitu wtrąca mnie w stan bliski szaleństwu.

Emil Cioran  (Zeszyty 1957-1972) 



Obecność pożółkłych liści w wiatrołapie zwiastuje czas, w którym odnajduję równowagę i pozorny spokój w sercu. Kumulację kilkumiesięcznego rozdarcia natury filozoficzno - teologicznej staram się zatuszować sięgając po książki Ciorana. I jak co roku zataczam ten sam życiowy krąg z którego trywialnie rzecz ujmując nic nie wynika...

czwartek, 13 września 2018

Mowa Lasu

Lubię się zatrzymać w lesie. Popaść w stan całkowitego bezruchu. Przez pięć minut, piętnaście, godzinę, dwie. W zależności od potrzeby wnętrza. Stać jak obumarły pień z zamkniętymi oczami i wsłuchiwać się w głos leśnego majestatu. Odbierać w tej głuszy każdy szelest, podmuch, skrzypnięcie. Być świadkiem pracy dzięcioła, obserwatorem spadających szyszek lub żołędzi. Podążać za przemykającym lisem, oko w oko stanąć z obserwującym twoje zachowanie jeleniem lub zmierzyć się z płochliwą sarną. Zatopić się w szumie mrowiska i bezwładnym machaniem kończyn żuka gnojaka. Wchłaniać w siebie to, co tak szybko mimo swojej potęgi może dzięki nam zniknąć....