poniedziałek, 1 marca 2021

Kurz

Lubię kurz. Lubię patrzeć jak stopniowo narasta na półkach, pokrywając swoją szarością książki, płyty, fotografie i wszystkie inne przedmioty zalegające w domowej przestrzeni.
Nie znaczy to, że jestem zwolennikiem brudu i nieładu. Sprzątać mogę ochoczo. Ale kwestię usuwania kurzu pozostawiam sobie rozciągniętą na miesiące. Kurz bowiem jawi mi się jako symbol przeszłości, nostalgii, obcowania z ludźmi i rzeczami z którymi łączy mnie już tylko mgliste wspomnienie. Jest dla mnie pewnego rodzaju wyrazem przemijalności, osamotnienia, starzenia się. Nieodwracalnego procesu zachodzącego w moim własnym sposobie postrzegania świata.

środa, 17 lutego 2021

Wzgarda Pogarda

wczoraj
po szybkiej setce
za sklepem "Społem"
wyrzygałem
z siebie
Polskę całą
do cna wykrztusiłem
z siebie wszystkie barwy
narodowe
na te tęczowe zabrakło
mi już oddechu
i wyobraźni
choć może to i dobrze
bo być może
posądzony bym został
o zniesławienie
mieszając palety
prawdy jedynej
z sodomia jebaną
tak dobrze znaną
obrońcom wiary
co z bliska nawet
dupy męskiej
różu waginy kobiecej
nie zaznali
tych żyłek
rozpiętych
jak oko gardzieli
niebiańskiej
wulkanicznych
ścieżek lawy
tryskających
ze środka
ludzkiego ego
którym publicznie
klinujemy sobie
obywatelskie pyski

zamiast wołać...

środa, 10 lutego 2021

Haiku polityczne

* * * * *
* * * * *  * * *
* * * * *

czwartek, 4 lutego 2021

Co jest ja kurwa pytam się ???!!!

Patrząc z perspektywy czasu na rozwój wydarzeń w tzw: "Polsce", jestem coraz bardziej przekonany, że zaprzepaściliśmy wszystkie nasze ideały o które tak bardzo zabiegaliśmy po roku 1989. Byliśmy wtedy postrzegani w kategoriach jak najbardziej pozytywnych, nie tylko na arenie europejskiej, ale także światowej.
Co poszło zatem nie tak, że ledwo powstaliśmy z kolan w usprawnianiu "wolnościowej transformacji" a już pogłębiamy się w bagnie średniowiecza, stając się mentalnym dnem w oczach cywilizowanej demokracji?
W jakiej sferze naszej świadomości jako suweren, daliśmy się sprzedać wąskiej grupie populistycznych fanatyków spod znaku krzyża i wartości nacjonalistyczno - narodowych, by teraz być tłamszonym za własne przekonania i zdolność myślenia, wykraczającą poza skostniałe normy przyjętych tradycji, resentymentów i przestarzałych konwenansów ?

czwartek, 28 stycznia 2021

W drodze z pracy...

To nie była zbyt rozsądna decyzja. Zwłaszcza po nieprzespanej nocy. Ale postanowiłem jako pierwszy od czasu wielkiego śniegu przetrzeć szlak z pracy do domu wiodący przez las. Wszakże dystans dzielący mnie od dziczy do cywilizacji nie był zbyt odległy, to jednak po kilkunastu metrach byłem już zupełnie wyczerpany. Brodząc w ponad pół metrowych zaspach, skrywających pod swoim białym puchem utarte ścieżki tak dobrze mi znane w bezśnieżnych porach, wędrowałem do przodu, krok za krokiem łapiąc łapczywie każdy oddech. Przemoczony, ale przepełniony jakimś niezrozumiałym szczęściem, parłem uporczywie naprzód. Żywej duszy ni za mną ni przede mną. Tylko martwa cisza i głucha potęga, wykraczająca ponad moje nikłe człowieczeństwo, gdzie jedyną oznaką życia była hipnotyzująca praca dzięciołów skrytych na gałęziach drzew pokrytych ciężkim, mokrym śniegiem. I tak przemierzając ten puszysty szlak zupełnie obojętny na moją obecność, poczułem się przez chwilę jak Janek Pradera, zmierzający niby donikąd a jednak gdzieś. I tylko w całym tym chwilowym śnieżnym szaleństwie brakowało mi tej miniaturowej ciuchci, ciągnącej za sobą wagoniki wypełnione drzewem, gdzie maszynista Bartoszko zaoferowałby mi podwózkę. Zamiast niej, miałem pod nogami tylko przysypany śniegiem wąskotorowy martwy trakt, który niegdyś tętnił życiem...





sobota, 23 stycznia 2021

Wartownicy złudnego Czasu

bladym świtem
chłopcy okupują
brudne skwery
przydrożnych sklepów
niektórzy jeszcze całkiem młodzi
jeszcze wąs panieński
pod nosem się iskrzy
inni już wiekowi
starzy i sflaczali
jak przysłowiowe
próchno w lesie
i dla jednych i drugich
czas nigdy nie stoi
w miejscu
każda chwila jest dla nich
jak Bóg da
"wdowim groszem"
każdy moment
to przy dozie szczęścia
kolejny łyk wina
kojący przełyk
(przy którym Piłat
zaciera ręce)

a umęczony uśmiech
Chrystusa
zwisającego krzywo
nad ladą
posyła im błogosławieństwo
na przyszłe dni

 

  sobie, tych których znam i znałem