sobota, 23 października 2021

Retorycznie

A gdyby nagle czas zatrzymał się w miejscu i odebrałby mi możliwość upływu każdego kolejnego dnia mojego życia? Niewątpliwie ten stan rzeczy w zaistniałej sytuacji byłby dla mnie bardzo niekorzystny. Zwłaszcza, że okres w którym obecnie egzystuje jest bardzo frustrujący. Mimo, iż dla wielu wydawałby się być nic nie znaczącą błahostką.

środa, 13 października 2021

Moja Jesień...

Moja jesień jest trochę inna niż poprzednie. Wszakże drzewa i liście zachowują się niewzruszenie tak samo jak co roku to dookoła wieje jednak niepewnością. W tym dziwnym czasie las jest pełen negatywnych niespodzianek. Co rusz jestem kontrolowany przez policję lub straż graniczną. 

Ludzie wschodu kryją się w chaszczach, próbując dostać się do swojego wymarzonego dream landu.
Mogę dać jabłko. Mogę powiedzieć: Salam alejkum. Don't worry. I am not going to call the border force. Go forward to your happyness. 

Mogę skłamać służbom mundurowym, że nie widziałem nikogo podejrzanego błąkającego się w lesie. Mogę wszystko. Przecież żyję w państwie miodem i mlekiem i tolerancją i miłością do wszystkich ludzi płynącym.


Moja jesień jest trochę inna niż poprzednie...









 

niedziela, 10 października 2021

środa, 6 października 2021

Jednym zdaniem

 

Kiedy nie ma się już nic do powiedzenia a wszystkie myśli uległy korozji wtedy pozostaje już tylko wpatrywać się w siną dal wyczekując nowego olśnienia umysłu.

piątek, 1 października 2021

I tak oto...



 ... nastał Październik. Mój ulubiony miesiąc. Czas kolorów, mgły, deszczu, prześwitów słońca i zmieniających się pejzaży. Okres w którym doznaję najintensywniejszego upływu czasu. Przemijanie i dążenie do nieokreślonego będzie mi się jawić przez kolejne 31 dni. Ta refleksja i wewnętrzne rozdarcie towarzyszyć mi będą, aż do listopada. Wtedy powoli, systematycznie pogłębię się w swoim nihilizmie, obojętności i bezradności by potem zniknąć w odmętach zgnilizny i błotnistych przestrzeniach nadchodzącej zimy...

czwartek, 16 września 2021

Czas

Jakże piękną z zarazem brutalnie absurdalną rzeczą jest fakt, iż zaraz po narodzinach następuje powolny proces umierania. Nie potrafimy jeszcze chodzić, mówić, jeść samodzielnie. Ba, nie mamy jeszcze zębów i robimy pod siebie. A już zegar odlicza nam czas do końca egzystencji. I nie podlega żadnej wątpliwości, że ów niewzruszony na wszelkie procesy życiowe CZAS - niszczy wszystko.