piątek, 1 czerwca 2018

Lapida 61

Skwer niemalże pusty. Leniwie sącząca się fontanna chłodzi wypalony słońcem bruk.
Ławka. Jedna z kilku. Na niej sędziwa kobieta poprawiająca wypłowiałą chustę na głowie. Potem mały kęs chałki wyjętej z podartej siatki i zamknięte oczy. Wokół jej zmęczonych nóg taniec miejskich gołębi.

poniedziałek, 21 maja 2018

Wszech-stan

I znowu ogarnia mnie to błogie wrażenie, że się kurczę, maleję do środka samego siebie. Przybieram formę niezauważalną dla innych i w swojej obojętności chowam głowę w polne trawy okryte rosą. Płaszczę się i wiję na mokrej ziemi jak wąż. Chichoczę w duchu jak stado rechoczących żab. Nastawiam uszu jak zając wchłaniając w siebie śpiew derkacza i swobodny klekot bociana. Nasycony tą oniryczną atmosferą na koniec swojej metamorfozy przybieram postać pyłków kwitnących drzew. Miotany wiatrem wznoszę się nad wygasłymi kominami domostw próbując po raz wtóry zniknąć bezpowrotnie...

czwartek, 26 kwietnia 2018

To

i gdy tak patrzę na to wszystko
i widzę to "piękno"
i wiem to
że kiedy
połączę
to
w
jedno
nic
nie
będzie
miało
sensu
Bo jaki
jest
sens
tego
wszystkiego
kiedy
TO
nie
oddaje
zupełnie
niczego
?

sobota, 14 kwietnia 2018

***

jeszcze krótki czas
i posmakuję tych pejzaży
unoszących się ponad
ludzką śmiertelnością
częścią duszy wymaluję wtedy
aortę krajobrazu
którego nie będzie mi dane
zaznać po raz drugi

Lublin 09.04.18