sobota, 24 września 2011

Wyborcza wazelina...

...po raz kolejny wypłynęła na ulice miast. Wślizgując się we wszystkie możliwe otwory piętnuje manipulatorskim frazesem pojęcie "zbiorowej odpowiedzialności" za lepsze jutro.

Dezerter - Odnowa

środa, 21 września 2011

***

mam zniszczone dłonie
jak ziemia pokryta szronem
późną jesienią
lecz spod palców
wciąż wychodzą wiersze
jak ptaki 
co przed odlotem
do ciepłych krajów
zmieniły zdanie
i postanowiły zostać

poniedziałek, 19 września 2011

Lapida 41

5.30 rano. Przy wtórze jeszcze słabej pary ulatującej z ust za każdym oddechem, rzucam się w wir wolno zaludniającego się miasta. Głosy stają się coraz gęstsze i wyraźniejsze. Cienie nabierają kształtu i ostrości. Gwar samochodów przyspiesza i pomnaża się z minuty na minutę. Nim zdążysz oprzytomnieć z dławiącego cię półsnu, cichy i wyludniony labirynt staje się w jednej chwili ruchomą, pulsującą masą blachy, gumy, plastiku, materiału i żywej tkanki. Nastał kolejny dzień.

piątek, 16 września 2011

czwartek, 15 września 2011

Przejście

W ostatnie dni lata
dotyk Twoich ust smakuje inaczej
Można już wyczuć koniuszkiem języka
aromat suszonych owoców
Głównie śliwek i moreli
W ostatnie dni lata
sposób w jaki patrzysz wygląda inaczej
Można już dostrzec nagość drzew
i bukiet żółtych liści w wazonie na stole
W ostatnie dni lata
przyodziana w wilgotny płaszcz z rosy i mgły
bosymi stopami pokrywając szronem zieleń
przeobrażasz się dla mnie w jesień

Mojej żonie

wtorek, 13 września 2011

Z przymusu dla zasady

Nastąpił drugi okres wewnętrznego wypalenia. Z trudem przychodzi mi kontrola nad wewnętrznymi emocjami. Hamowany "szufladkową" wizją ciepłego i sielankowego klepania egzystencji w zacisznym koncie własnego bytu, nadstawiam posłusznie karku jak zastraszony bezpański kundel, który uprzednio dla uzyskania chwilowej rozkoszy bezpruderyjnie wytarzał się w gównie. Każde pociągnięcie "słownym" batem zadane przez bezmózgowca stojącego nade mną niczym sutener, wprawia mnie w szaleńczą rozpacz i zdezorientowanie. O tak! - myślę, im mocniej, tym jaśniej jawi mi się kolejny dzień powolnego wyzwolenia, jakim jest przejście z jednego stolca w drugi. Pierdolony masochizm w imię zasad nadanych nam przez odgórnych manipulatorów.