Moja wiedza na temat, uprawiania tej formy poezji jest praktycznie zerowa. Ostatnio jednak wpadła mi między klawisze klawiatury nawet całkiem, całkiem ciekawa strona poświęcona Haiku. Nie znaczy to, że zostanę od razu wielkim fanem oraz propagatorem owej japońskiej sztuki opisywania rzeczywistości w formie skondensowanej przy oczyszczonym umyśle. Nie mam również nic przeciwko temu dość oryginalnemu i specyficznemu przedsięwzięciu twórczemu. W swojej opinii pozostaję neutralny. Postanowiłem jednak po wnikliwej lekturze, spróbować jednorazowo(?)zaszaleć i napisać coś na styl tej XVII - sto wiecznej japońskiej koncepcji uchwycenia danego momentu, uwikłanego swoim jestestwem w jedną z czterech pór roku.
Zamieszanie
przerwane skupienie
złamany grafit ołówka
zmusza mnie do zamknięcia zeszytu
__ . __
Harmonia
wewnętrzny spokój -
jak parasol chroniący
przed gradem myśli
__ . __
czwartek, 30 lipca 2009
wtorek, 28 lipca 2009
Lapida 25
Obserwując bacznie to co się rozgrywa na arenie międzynarodowej, można odnieść wrażenie, iż więzi jako takiej przyjaźni i zgody między państwami opierają się prawie wyłącznie na płaszczyźnie dyplomatycznej. Traktowanej raczej jako "mus konieczny", niż rodzaj bezinteresownej współpracy. Poza tym, jak to bywało od zarania dziejów, siedzi w nas ( jako poszczególnych nacjach) ten sam "diabełek", żądny podbojów i władzy. Naszpikowany wewnętrznymi uprzedzeniami, skrytą nienawiścią, niechęcią oraz różnej maści konwenansami. Wystarczy tylko małe niepasujące do reszty "ale", by od razu pokazał rogi i prawdziwe oblicze.
poniedziałek, 27 lipca 2009
Jeszcze raz
Teraz,
kiedy czas ogołocił nas
już ze wszystkiego
Pozostawiając strzępy
niegdyś tak bardzo
kwitnących idei
jak wyblakłe zakładki
do książek upchane
gdzieś w pudłach
na zapomnianych
strychach
Nie pozostaje nam
już nic innego
jak tylko leniwie
zataczać kręgi
po asfalcie
palcem u nogi
w dziurawym bucie
Dławiąc się codziennością
bezskutecznie
ale z pewnym zacięciem
w sobie próbujemy
odnaleźć zaprzepaszczone
chwile nadziei
w pustych kieszeniach
znoszonych spodni
Kto wie,
a nóż się uda
I na nowo
choćby na chwilę
odzyskamy to
co kiedyś przeszło
nam między palcami
kiedy czas ogołocił nas
już ze wszystkiego
Pozostawiając strzępy
niegdyś tak bardzo
kwitnących idei
jak wyblakłe zakładki
do książek upchane
gdzieś w pudłach
na zapomnianych
strychach
Nie pozostaje nam
już nic innego
jak tylko leniwie
zataczać kręgi
po asfalcie
palcem u nogi
w dziurawym bucie
Dławiąc się codziennością
bezskutecznie
ale z pewnym zacięciem
w sobie próbujemy
odnaleźć zaprzepaszczone
chwile nadziei
w pustych kieszeniach
znoszonych spodni
Kto wie,
a nóż się uda
I na nowo
choćby na chwilę
odzyskamy to
co kiedyś przeszło
nam między palcami
niedziela, 26 lipca 2009
***
Ktoś kiedyś ogłosił
szemranym głosem
za kieliszka wódki
w oparach dymu
tanich papierosów
- bojkot marzeń
Teraz po wyjściu
na zewnątrz
musimy już żyć
niczym kiepskie
graffiti na ścianie
Wykonane według
nie nam znanych
procedur
i z góry założonych
standardów
Palimy więc tomy
szufladowej poezji
Na powrót stawiamy
stoły nogami do podłóg
Zaszczuci rzeczywistością
postępujemy zgodnie
z regulaminem dorosłości
Nie myśląc nawet
o przelaniu szali
na naszą stronę
Jakakolwiek próba
przebicia głową chmur
może zaważyć na naszej
przyszłości w sposób
wręcz nieodwracalny
_________________
(A wtedy:
żona będzie niezadowolona
mąż straci cierpliwość
dzieci będą płakać
a o pracę dziś trudno
rachunki trzeba zapłacić
teściów odwiedzić
nowy samochód
nie ma pieniędzy
komornik na głowie
sąsiedzi gadają
znów pity źle wypełnione
założyć krawat
być w pracy na czas
golić się regularnie
wyjeżdżać przyjeżdżać
wypełniać formularze
życzenia składać
uśmiech trzymać na zawołanie
zdrowo się odżywiać
być zawsze na bieżąco...)
szemranym głosem
za kieliszka wódki
w oparach dymu
tanich papierosów
- bojkot marzeń
Teraz po wyjściu
na zewnątrz
musimy już żyć
niczym kiepskie
graffiti na ścianie
Wykonane według
nie nam znanych
procedur
i z góry założonych
standardów
Palimy więc tomy
szufladowej poezji
Na powrót stawiamy
stoły nogami do podłóg
Zaszczuci rzeczywistością
postępujemy zgodnie
z regulaminem dorosłości
Nie myśląc nawet
o przelaniu szali
na naszą stronę
Jakakolwiek próba
przebicia głową chmur
może zaważyć na naszej
przyszłości w sposób
wręcz nieodwracalny
_________________
(A wtedy:
żona będzie niezadowolona
mąż straci cierpliwość
dzieci będą płakać
a o pracę dziś trudno
rachunki trzeba zapłacić
teściów odwiedzić
nowy samochód
nie ma pieniędzy
komornik na głowie
sąsiedzi gadają
znów pity źle wypełnione
założyć krawat
być w pracy na czas
golić się regularnie
wyjeżdżać przyjeżdżać
wypełniać formularze
życzenia składać
uśmiech trzymać na zawołanie
zdrowo się odżywiać
być zawsze na bieżąco...)
czwartek, 23 lipca 2009
W innym ciele
Nie bałabym się
dotyku Twoich dłoni,
gdybym wiedziała,
że są wolne od kolców.
Poszarpane emocje
zbyt długo goją rany.
A ja nie znoszę owijania
się w bandaże.
Porzuć więc marzenie
o dobrodusznej kłodzie,
rzuconej w ogień
Twoich oczekiwań.
Wolą woli pozostanę w cieniu
własnych błahostek i iluzji.
Z dala od Twojego oddechu,
bicia serca i stukania palcami.
Bajki o dobrych chłopcach
są jak przesuwanie
donic z pelargoniami
po zdradliwych krawędziach
własnego balkonu.
dotyku Twoich dłoni,
gdybym wiedziała,
że są wolne od kolców.
Poszarpane emocje
zbyt długo goją rany.
A ja nie znoszę owijania
się w bandaże.
Porzuć więc marzenie
o dobrodusznej kłodzie,
rzuconej w ogień
Twoich oczekiwań.
Wolą woli pozostanę w cieniu
własnych błahostek i iluzji.
Z dala od Twojego oddechu,
bicia serca i stukania palcami.
Bajki o dobrych chłopcach
są jak przesuwanie
donic z pelargoniami
po zdradliwych krawędziach
własnego balkonu.
środa, 22 lipca 2009
Rozważania głupca
Zamykam swoje oczy na dobro, nie akceptując jednocześnie istnienia zła. Zaciskam swoje uszy na głosy, lekceważąc istotę pojęcia ciszy. Paląc nieświadomego na wszystko głupa, wciskam się potulnie z nieprzymuszoną pokorą w sercu w napotkane kąty pokoi, rogi ulic i szczeliny tworów ludzkich. Któż wie, może śmierć doceni moje żmudne wysiłki i ominie mnie w swojej szczodrobliwej łaskawości. Pozostawiając tym samym na pastwę wieczności. Błąkającego się od schronienia do schronienia, niczym nieprzyswajalny insekt z rękoma opatulającymi głowę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)