wtorek, 29 września 2009
Resztki
Miała być cisza przed twórczą burzą, a jest nic. Nie ma burzy, nie ma ciszy, ni krztyny deszczu co orzeźwi rozpalony "nieokreślonym" umysł. W uszach tylko odbijające się echo słownych bąków przełożonych, których nadmiar mądrości i dobrych rad, budyń i kisiel bez posypki z mózgu robi. Bez motywacji, bez mobilizacji zawodowej, z dala od słowa praca-profesja-życie. Szukam inspiracji na lepsze jutro w sobie samym. Ciałem odbębniam ośmiogodzinny dzień pracy, zaś w drodze powrotnej ściągam ducha, gdzieś z drzew moich ulubionych parków, skwerów, placów. By razem już, bez większego wysiłku spędzić tę resztkę dnia w jako takim spokoju i harmonii. Czerpiąc radość z tego, co w głowie zakwita.
Dziękuję z radością przyjmuję i dalej ślę ...
Trochę bujnej kolorystyki na jesienne wieczory dla wszystkich, którzy tego potrzebują. Pobierać i wklejać. Wyróżniać się i cieszyć Szamanick, Isle of Mine, Mikser z Kanady, Wpółzdania, Rena :)
poniedziałek, 28 września 2009
środa, 23 września 2009
***
Nieogolony wyrzutek
w podartej koszuli
Z brudem wżartym
w popękaną skórę rąk
Na tupnięcie nogi
wyzwala poetę
skrytego pod podeszwą
zniszczonego buta
Mówią cham i gbur
Dla mnie Człowiek
z zapomnianą partyturą
w miejsce serca
w podartej koszuli
Z brudem wżartym
w popękaną skórę rąk
Na tupnięcie nogi
wyzwala poetę
skrytego pod podeszwą
zniszczonego buta
Mówią cham i gbur
Dla mnie Człowiek
z zapomnianą partyturą
w miejsce serca
wtorek, 22 września 2009
Tak oczywiste, że z trudem dostrzegane

Problem bezdomności rozpatrywany jest zazwyczaj na dwóch płaszczyznach. Stanowią go dwie przeciwległe do siebie drogi życiowych wyborów. Świadoma (tak chcę żyć, to moja sprawa, moja decyzja i jest mi z tym dobrze) i ta bardziej niezależna, nieprzewidywalna. Spadająca na nas niczym fatum, będące wynikiem egzystencjalnych nieszczęść, tragedii lub niepowodzeń. Są momenty (zazwyczaj poprzedzone określonymi wydarzeniami jakie oglądają moje oczy), w których snuję sobie pewną refleksję: Jak to dobrze leżeć sobie każdej nocy w ciepłym łóżku, mieć swój własny dach nad głową. Cieszyć się posiłkiem w najróżniejszych jego postaciach. Móc ubierać się w świeże i wyprane ubranie, zaraz po przyjemnej kąpieli. Jak dobrze jest potrafić docenić te wszystkie małe rzeczy, które z racji swojej drobnostkowości wydają się być dla nas tak powszechne, że nawet nie próbujemy już zastanawiać się nad ich istotą i wagą, jaką pełnią w naszym życiu. Podczas, gdy tak olbrzymia liczba populacji ludzkiej jest tego przywileju pozbawiona w stopniu podstawowym. I nie chodzi tu już o samo zagadnienie bezdomności, lecz także o światowy problem biedy, ubóstwa, mizernej edukacji, głodu i ogólnej niesprawiedliwości będącej motorem napędowym naszego świata.
niedziela, 20 września 2009
Spacer
Zgodnie z wewnętrznym przekonaniem - "Jesień dla wszystkich", postanowiłem nie zostawać w tyle wobec innych blogowiczów i również odbyć krótką przechadzkę, mającą na celu uchwycenie kilku kolorowych momentów tejże pory roku. Może to, co zaprezentuję nie jest jakimś wzniosłym i profesjonalnym zabiegiem fotograficznym, gdyż obecnie operuję tylko prostym cyfrowym pudełkiem. Nie chodzi tu jednak o perfekcyjność ujęć i zdjęciową kaskaderkę, ale o pewnego rodzaju zabieg pozwalający na przybliżenie motywów zbliżającej się jesieni londyńskiej i porównanie jej walorów z tymi, które obecnie powoli zaczynają się w Polsce. Jak widać różnicy zbytniej nie ma. Bądź co bądź, ten czas ma w sobie wyjątkową moc i niepowtarzalny charakter. A delektowałem się nim zaledwie kilka metrów od aktualnego miejsca zamieszkania.


















PS: Do tematu jesieni powrócę zapewne jeszcze nie raz, bo lato jeszcze w zielone gra, jeszcze trwa, zapiera się co sił , ale nim się spostrzeże przyobleczone zostanie żółto-złotym majestatem, by następnie zniknąć pod szarą powłoką nieba i bezwstydną nagością bezbronnych drzew :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)