sobota, 5 września 2009

Highgate Cementary London

W końcu udało nam się zmusić na krótką wyprawę w celu zwiedzenia jednego z najciekawszych cmentarzy na terenie Londynu. Sławnego Highgate Cementary. Sam cmentarz jest podzielony na dwie części: Zachodnia (The West Cementary) otwarta w 1839 roku oraz część Wschodnia (The East Cementary) z 1854 roku, stanowiąca przedłużenie części pierwotnej.
Motorem mobilizującym mnie do tej wycieczki było pragnienie zobaczenia miejsca pochówku znanego filozofa, jednego z przedstawicieli nurtu "lewicy heglowskiej" - Karola Marksa.
Dzisiejszej soboty owe pragnienie, zostało po przeszło pięciu latach zaspokojone. Grobowiec jak i cała część wschodnia, została odfajkowana i przeszła do historii w postaci serii zdjęć:



























czwartek, 3 września 2009

Haiku po raz kolejny...

Zapowiedź

żółte liście drzew
nieodwołalny zwiastun
mrocznej jesieni

Trochę dekadenckiej nostalgii w muzycznej otoczce


Ostatnio chodzą mi już nie tylko w uszach, ale także po głowie, dwie płyty, których muzyka zabiera moją świadomość na pogranicze jawy ze snem. W tereny, gdzie wyobraźnia przy zamkniętych oczach dociera do pewnego stopnia abstraktu, poza którym nie ma już nic, z wyjątkiem próżni nasyconej przezroczystymi dźwiękami. Przy otwartych zaś oczach, atmosfera gęstnieje do tego stopnia, iż czuję się dosłownie wchłaniany (niczym woda w ziemię) przez wszystko co aktualnie znajduje się w zasięgu mojej obserwacji. Zlewam się w jedną całość z obiektami, nad którymi snuję pod wpływem tej muzyki refleksję.
A to wszystko za sprawą:
  • A Challenge Of Honour "No Way Out" z 2008 roku, będącą swobodną podróżą po krainie melodii z pogranicza Joy Division i Cocteau Twins. Całość osnuta neofolkową atmosferą.
  • Scott Walker "The Drift" z 2006 roku. Gęsta mgła prosto z wytwórni 4AD. Trudny do jednoznacznego zdefiniowania geniusz twórczy 63 letniego wówczas artysty. Przygniatająca pseudo opera z monotonnym brzmieniem i przejmującym głosem. Atmosfera mroku, zwątpienia, lęku, dłużyzny i rozpaczy. Nie dla wszystkich, jednakże warte posłuchania, zwłaszcza w samotności.

środa, 2 września 2009

Kazimierz Dln. - Niby ten sam a jednak inny

Główna refleksja: Skupisko turystów w okularach przeciwsłonecznych, tłumnie stłoczonych wokół ogródków z piwem i rozłożystymi parasolami, przysłaniającymi w większej połowie rynek centralny.
Dominuje własność prywatna oraz metoda dzierżawy terenów niegdyś należących do wszystkich spragnionych hasania po fajnych i dzikich miejscach. Mam tu na myśli górę trzech krzyży, ruiny zamku i basztę. A także kamieniołomy, których dzisiejszy los znajduje się naprawdę w niepewnych rękach. Dzisiejsza zasada; chcesz zobaczyć - zapłać.
Miasto niegdyś (jakieś 20 lat wstecz) pozbawione tłoku i tłumu, wolne od wszelkich przekrętów i przedsięwzięć będących motorem napędowym turystycznego biznesu. Dziś niszczy z wolna, ale w widoczny sposób swój pierwotny nastrój i dobytek. Ku chwale kapitalistycznej Polski.

___ . ___

Resztę pobytu spędziłem w całkowicie milczącym obliczu, pusto zapatrzony w głąb samego siebie. W otchłań wieczystą, będącą splotem, tego czego doświadczyłem, a czego nie jestem w stanie naszkicować już w sposób przejrzysty i wyraźny.


___ . ___

wtorek, 1 września 2009

Śmierć pewnej idei

W krainie szczęśliwości
spokoju nie zaznasz.
Tam szpony tych
co siłą się wdarli,
orają twe plecy podstępnie.
Z ran wyrzeźbionych
plotą koszyki na sprzedaż.
A krwią zakrzepniętą
skrupulatnie maskują sumienia.
W naiwnych złudzeniach zagubiony,
szukasz drogi wyjścia po omacku.

Kazimierz Dln. 19.08.09

Penetracja uliczek starego miasta w stylu retro











Lublin 18.08.09