piątek, 2 listopada 2007

Opowieść o życiu doczesnym

"Cudze życie - to tak daleko"
Saint-Exupery


Mały skwer, gdzieś na uboczu wielkich ulic potężnej metropolii. Na ćwierćwiecznej ławczynie, siedział skulony człowiek sukcesu XXI wieku, otoczony aurą na wpół wyschniętych i tracących powoli pełną gamę zapachów wymiocin. Potęga smrodu niczym przedsionek składu odpadów chemicznych, biła niemiłosiernie z tego wątłego truchła opatulonego stekiem szmat, co się zwie ciałem ludzkim. Wszakże żywym jeszcze, lecz powoli schodzącym do przeszłości, będącej skupiskiem ludzkiej trwogi, nieszczęść, kryzysów i ogólnej porażki narodzin. Ów człowiek był i jest niesprawiedliwym symbolem destrukcji naszego wewnętrznego ładu, harmonii, szczęścia, pogodnej przyszłości. Tłumaczenia sobie, iż wszystko będzie dobrze, bo życie jest piękne. Pełne uśmiechów, konwersacji, kolorowych czasopism, kobiet, mężczyzn, różnego rodzaju zboczeń i zachcianek dających nam chwilową satysfakcję i pozorne spełnienie. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkim tym czym nasze niepowtarzalne poczucie człowieczeństwa może się nażreć do syta. Tak więc w ten kolejny piękny dzień mojego pięknego życia, minąłem kolejnego pacjenta będącego członkiem światowego hospicjum obłudy i powierzchownego szczęścia z lekką nutką refleksji nad przemijaniem wszystkiego z wyjątkiem nas. Bo my tego nie chcemy, nas to nie dotyczy.

czwartek, 1 listopada 2007

Iona

Z szumem wiatru, płyniesz w dal
Dając się ponieść muzyce serca
Ruszasz na podbój niebios
Tam każdą częścią swojego ciała
Poznajesz krainy nie znane Ci dotąd

Z wieczności do wieczności
Z początku do początku
Końca końców brak

Muzyka wnet w nicość się obraca
Zanika, cisza zewsząd Cię ogarnia

Nadszedł czas powrotu, zbudź się

środa, 31 października 2007

Krótka konfrontacja życia z losem (ogólnie na temat ''bycia")

- Widzę, że balast doświadczeń egzystencjalnych nieco cię skrzywił - stwierdza Los.
- Taki los - odpowiada Życie.
-A żyć trzeba - broni się Los.

____ . ____

sobota, 27 października 2007

Old Barnes Cementery







Robi wrażenie na żywo.

piątek, 26 października 2007

Lapida 3

Godzina 7.45 rano. Pętla autobusowa przy stacji Waterloo. Dookoła tłum ludzi czekających na autobus. Nie ma tu jednak miejsca na chaos czy przepychanki. Wszyscy czekają gęsiego w idealnie utworzonych kolejkach. Nikt się nie wychyla. Każda kolejka określa inny kierunek podróży, inny numer pojazdu. Dominuje pełna koncentracja, spokój i oczekiwanie, żadnego zniecierpliwienia, żadnego pośpiechu.

czwartek, 25 października 2007

Lapida 2

Krótki przejaw nihilizmu słownego (mam tu na myśli znaczenie słowa , które w swojej istocie nic tak naprawdę nie znaczy, niczego nie określa jest nośnikiem pustej informacji) .

Podmiot A : Czy wykonałeś powierzone ci zadanie ?
Podmiot B : Poniekąd.